- Dziwna rzecz! - zauważył pan Dominik.
Stefan Żeromski zaczął z kominów kuchni żołnierskich. Łazęgi i niedołęgi usiłowały wyżebrać albo i podkraść cokolwiek nawet od pracowników trupiarni, tak skąpo żywionych. Pchało się to pod łopaty, przysiadało jak
przepraszam! Nie masz po temu prawa, skoro w perspektywie jest bufet. Za chwilę wszyscy znaleźli się w ciemnych,, łojowymi świeczkami nędznie rozwidnionych przejściach i sionkach teatru. Z hałasem i
Cytat
Dobrogoyski i Tatarowicz torowali drogę pod Czarnym Piecem, zmagając się bagnetem z nieprzyjacielem, który zagradzał dostęp do Jedwabny. Natarcie było silne i śmianie, z trzech stron. Cedro pierwszy
co sprzątnięty, zaściela czystym obrusem. Znaczyło to, że społeczność nawłocka zmierza ku obiadowi. Jakaś wycieczka konna albo na wózku, jakaś króciutka eskapada - powrót - i jużci gromią z racji
Cytat
związał torbę śnurem, buchnął w nią pierzcią, i wszystkie diabły rozlały się w maź, że ino łby zostały, a jednego takiego łba czterech chłopów nie mogło potem udźwignąć... Burza biła we drzwi i okna
robiąc ze strzelania, i skutek był pewny: dziesięciu położono trupem, a pięćdziesięciu zagarnięto w niewolę. W tym samym czasie główny korpus wojska generała Dąbrowskiego nieustannie szedł naprzód.