- Nie znam się na tym, ale nie widzę ani żyta... - A bobik?
Stefan Żeromski Ta chmurna, spłowiała strona o barwie obłoku, nie zawierająca w sobie nic zgoła, przygarnęła wędrownika jak żywioł rodzimy. Wciągał płucami jej powietrze i nie mógł się nasycić widokiem. Po stokroć
forpocztów, osobliwie na lewym skrzydle. Przednie straże, prowadzone przez poruczników, podporuczników i chorążych regimentowych, wyjeżdżały małymi komendami w kraj i czyniły wywiady. Tu i owdzie,
Cytat
którego raziła świeca, także nie poznawał gości. - Albert, twój stary przyjaciel - powiedział wuj. - Ach, Albert - odrzekł adwokat i opadł na poduszki, jakby wobec tego gościa nie musiał
za jego siłę, męstwo i bardzo często odrabiał za niego różne prace szkolne. Ustalił się był niepisany zwyczaj, że gdy wieczór zapadał, obadwaj pensjonarze wychodzili na przechadzkę do ogrodu
Cytat
ziemię wrosły. Z nastawionymi uszyma i wytkniętymi szyjami wietrzyły bez ruchu. Porzuciwszy bagnisty gościniec szły obok niego po niwach nieregularnie wyciągniętymi kolumnami roty grenadierów z
nabił, przyłożyłem kolbę do szczęki i mierzyłem do nieprzyjaciół, których już prawdopodobnie nie było... Lecz wtedy znowu poleciałem w szarą mgłę, po której latały czerwone iskry, długie niby żyły