wgnieść w ziemię i wzgórza, i lasy, i wsie odległe.
Stefan Żeromski krzyczał nań Olbromski. - Pana zabili. - Kto zabił? - Wojsko. - Jakie wojsko? - Miemce. - Kiedy? - Dzisiaj rano. Przyszły od Świętej Katarzyny. Napchało ich się pełne podwórze, pełny dwór. - Konnica
patrzył na kobietę inaczej niż przedtem, badawczo. Wstała, bo i on wstał, była lekko zmieszana, gdyż nie wszystko, co K. powiedział, wydało jej się zrozumiale. Wskutek zmieszania powiedziała jednak
Cytat
nastały najstraszliwsze. Noce tylko przynosiły chwilę odetchnienia. Pod sam koniec sierpnia taka cisza nastała w morzach, że nawy stały jak na murowanym fundamencie, na litym zwierciadle. Czekali my
gnaty, płonące bomby moździerzowe. Bomby te w chwili pęknięcia na ziemi albo w powietrzu miotały ogień we wszystkich kierunkach. Były to wielkie wydrążone kule z żelaza, napełnione prochem. Miały w
Cytat
którym tom był rozłożony, zaczął czytać. Niezupełnie, co prawda, rozumiał, co czyta, lecz jeździł wzrokiem po wierszach z góry na dół stronicy dosyć długo. Był teraz zupełnie spokojny: przyszedł do
usta, oczy. Rozsunął haftki kożuszka i przywarł ustami do piersi odkrytych. Usunęła natrętną głowę miękkimi rękoma, a gdy spragnione jego wargi dotknęły policzków, szepnęła: - Mokre wąsy... W