pręty i zębate liście tak go zaciekawiają, tak bawią...
Stefan Żeromski przeszkadzać. Więc się irytuje, targa wąsy i przewraca dziko oczyma. Na dobitkę jeszcze Wojciunio! Już od dziesięciu minut lokaj Maciejunio z cicha prosi panią dziedziczkę, no i jaśnie panicza, że
złudzenia znikały zupełnie jak mgły nocne. Ani już śladu dawnych, czynnych wzruszeń, co rozpychały serce... Wszystko przesiąkło ociężałą mądrością, każde wzruszenie z nieznośnym trudem przedostawało
Cytat
biegu. Kaminer podał kapelusz i K. Musiał wyraźnie stwierdzić, na co już w banku nieraz zwrócił uwagę, że uśmiech Kaminera nie pochodził z rozmysłu, co więcej, że nie mógł on w ogóle nigdy śmiać się
gdy obejrzał całą rękę, dodał: - jaka ładna łapka! Z pewnego rodzaju dumą przyglądała się Leni, jak K., dziwiąc się, wciąż na nowo składał i rozkładał jej palce, aż w końcu przelotnie je
Cytat
po kątach, z dala się trzymając od gościa. Wreszcie z radością w głosie oświadczyła, iż znalazła już świecę. Zaczem potarła zapałkę i roznieciła światło. - Ten dom - mówiła - jest to jakoby dawny
nawłockiego! Któż by to zliczył! Ile się to mąki przemełło w tutejszym młynie! Tymczasem proszono do śniadania. Przy tym śniadaniu, które było takie samo jak w nawłockim dworze i takimi samymi