- Milczeć, małpo jedna! - rzekł Polichnowicz wcale nie odwracając
Stefan Żeromski powitały ich krzykiem przerażenia, dzieci kryły się po kątach. Michcik dał im znak ręką, żeby milczały. Rozejrzawszy się w mroku, ujrzał dalszy ciąg tego podziemnego korytarza. Tam poszli.
woźnicy. Woźnica ów, młody dryblas w liberii, z wylaniem witał się z paniczem, szczęśliwie z wojny wracającym. Tenże Jędrek powrócił również szczęśliwie z wojska, gdzie jednak pełnił bardziej
Cytat
śmieszni bezgranicznie w swych płytkich czapeczkach i długich, brudnych chałatach do pięt, wałęsali się i zalewali ulice, brodzili, wchodzili i wychodzili, gadali, kłócili się, nic właściwie nie
pożegnanie chwycił go rzeczywiście mocniej, odtrącił go na ławkę i poszedł dalej. - Oskarżeni są na ogół tacy wrażliwi - rzekł woźny. Prawie wszyscy czekający zebrali się teraz wokół człowieka,
Cytat
Łydki obciągnięte szarym jedwabiem pończochy były teraz wysmukłe jak u podlotka. Oczy tylko zostały te same, szczere i prawdomówne. Natomiast usta były mniej istotne i szczere, gdyż z lekka
chłop rosyjski, brodaty i kudłaty, w nieopisanie brudnej rubasze, w armiaku podartym do ostatniej nitki, czapie z daszkiem, z łapciami na nogach u kończyn zgrzebnych portasów. Człowiek ten zjawiał