góry olbrzymi cylinder szachtowego wapiennika wyrzucał w mokre mgły

Stefan Żeromski każdego wychowańca jak własną kieszeń. W pewnej chwili przeszedł się z wolna obok drzwi poetyki. Zajrzał w nie i ze strasznym uśmieszkiem szukał kogoś oczyma. Znalazł Rafała i z lekka cmoknął. Potem rupieciarni, otworzył ją z przyzwyczajenia. To, co zamiast oczekiwanej ciemności zobaczył, zaparło mu oddech. Wszystko było bez zmiany, tak jak poprzedniego wieczora po otwarciu drzwi: druki i

 

Cytat

ziemia na niego czeka, dziedzina pradziadowska... Czegoż jeszcze chciał? Czego poleciał szukać?... - Pojechał szukać - mówił Trepka z uśmiechem dobrotliwym i nauczającym - ziemi innej, nie mojej ani których podzielił fortunę, bawili się co zima w Warszawie - aż do skutku. Młodszy puścił przez palce cały majątek, a gdy mu urzędnik pruski, według procedury sądowej, przybił na drzwiach pozwy,

Cytat

chorą oczami, rozszerzonymi od znużenia i rozpaczy, wsiadł na sanie i pojechał do Obrzydłówka. O godzinie dwunastej w południe powracał wioząc swą apteczkę, wino, całe zapasy żywności. Stawał co Dajemy co dzień, z wolna, w trudzie, mało - ale dajemy. - Ja teraz stawiam pytania! I pytam się: na co wy czekacie? Dał wam los w ręce ojczyznę wolną, państwo wolne, królestwo Jagiellonów! Dał wam