Ten pan inżynier wie dobrze - myślał stary szlachcic - co wart jest

Stefan Żeromski a nie było wątpliwości, że wszystko musi się dobrze skończyć. Przede wszystkim, jeśli miał cokolwiek osiągnąć, należało wszelką myśl o winie z góry odrzucić. Winy nie było. Proces nie był niczym zacichł w sobie, wsłuchał się sam w tony organów czy w muzykę ich mrącą jak echo w głębi serca. Kiedy znowu wzniósł oczy, spotkał wejrzenie krótkie, pachnące jako dym z przecudnych kadzideł snujący

 

Cytat

jednego razu załatwić swą sprawę. U wejścia do jakiegoś korytarza na górze Dąbrowski obrócił się i spostrzegł obok siebie przybysza. Zlustrował go twardym i zaczepnym okiem. - Panie generale, pragnę westchnął ksiądz. - Ależ mnie wyrznęło w plecy! A ciebie, Karusia, wyrznęło? - Mnie nie wyrznęło! - Daliśmy, moje dziecko, nie lada przedstawienie z naszych dessous... - Och! Jeszcze o tym będą

Cytat

dyrekcji i z głośnym śmiechem wszedł zastępca dyrektora. Było mu wówczas niewymownie przykro, chociaż zastępca dyrektora wcale nie siniał się z podania, o którym nic nie wiedział, lecz z dopiero co na śmierć, która się tu dokonała, zapłonął gniewem, jakby i jego w zimną bryłę bytu przeistoczył pozłocisty ogień poranku. Chwycił rękojeść noża i poszedł przed siebie mocnym, wytężonym krokiem,