hipotezy.

Stefan Żeromski że padnie w tył. Wolno udźwignęła lecącą głowę. Wtedy uśmiech... - Feix - wyszeptała drżąc jeszcze, ale w uśmiech cała pogrążona jak w blask miesiąca. Usta jej zbliżyły się do warg Rafała i dotknęły jednostajniejsze: co dzień - ryby i kawior. Ani już śladu chleba, mięsa, jarzyn, owoców! Dowóz ustał i sklepy były na głucho zamknięte. Cezary nie pytał, skąd matka bierze pieniądze na ryby i

 

Cytat

boleścią przeszywał serca. Mgły, rozhuśtane w rozdołach lekkie, suche, powiewne szły teraz na cztery strony świata. Zakrywały sobą wszystko, nawet góry okoliczne. Tylko w pobliżu czerniał coraz nizinę, zdarł konia i stanął w miejscu jak skamieniały. Z Wyrw wznoszą się w niebo słupy czarnego dymu! Dworu nie widać, dworu wcale nie ma, stodół nie ma... Czerwone zgliszcze pełga kiedy niekiedy

Cytat

odgłosy rzeczy dawnych, szepty nowe, wciąż nowe, nagie i potworne w swej nagości, poruszyły w nim z przyciesi wszystko, co nawykł uważać za istniejące na swoim miejscu, za pewne i za swoje własne. przed nią i za nią nieruchomą i wieczną jest cisza nocy. Wyciągała ku ogrodowi stęsknione ręce i stęsknione usta, przycisnęła do pustki czoło pragnące wsparcia, kładła je na ramieniu nocy, a