zadanie o gońcach. Teraz przeklinam i te niby zdolności, i te głupie
Stefan Żeromski ubogim studentem czwartego kursu. Idzie w poranek zimowy do szpitala, tak misternie stawiając nogi, by nie wszyscy przynajmniej widzieli, iż dziury w podeszwach tekturą umiejętnie są pozatykane.
spoglądali na tę przykrótką wiedźmę z powagą, a nie bez obawy w oczach. Nie wiedzieli przecie, do czego taka poczwara może zachęcać żołnierzy z karabinami u nogi. A nuż do rzezi? Babsko miotało się
Cytat
wizowany paszport, że wbrew chęci trzeba wdziewać zielony mundur artylerzysty i stawać w szeregu. Tak też uczynił. Zaczął dosługiwać się od kanoniera, ażeby między zgonionych oficerów, idących z
towarzyszami, którzy lekko się nad nim pochylili. - Stokrotne dzięki - powtórzył, ścisnął obojgu kilkakrotnie ręce i puścił je dopiero wtedy, gdy zauważył, że oni, przyzwyczajeni do powietrza
Cytat
pozycję, jeszcze ją wydrzesz! - Nie mam sił żadnych... - mruknął generał, oszołomiony napaścią. - Masz pięć tysięcy ludzi! - Idź precz, człowieku! Huknął strzał drugi i trzeci. - Święte popioły
i spojrzeniami towarzyszyli jego ruchom, ale tylko tak, jak to się zwykle podczas rozmowy patrzy z roztargnieniem wokoło. Lecz spojrzenia te ciążyły mu przecież, spiesznie podążył do swego pokoju